Niewiele jest dyscyplin, które na wysokim poziomie można uprawiać tak długo jak żużel. Niewiele sportów tak bardzo szanuje srebrzystą skroń i delikatną zmarszczkę, bardzo mało takich, które pozwalają zawodnikowi utrzymywać się w światowym topie przez trzy dekady.

Rune Holta, a jego imię czterdzieści i cztery

Rune Holta, a jego imię czterdzieści i cztery

Ostatnie lata, a trwający właśnie sezon w szczególności, dobitnie świadczą o tym, że żużel to jest sport dla starych ludzi. Oto dowody:

- Greg Hancock 3 ze swoich 4 tytułów mistrza świata zdobył po czterdziestce.

- Peter Karlsson skończył w tym roku karierę w wieku 48 lat, po czym, po kilku miesiącach, uznał, że jednak jest na to jeszcze za młody i wrócił na tor. W pierwszym meczu po powrocie zdobył 14 punktów dla Piraterny Motala w silnie obsadzonym meczu Elitserien.

- 42-letni Piotr Protasiewicz szczyt swoich możliwości osiągnął ledwie kilka lat temu, po czym zorientował się, że to wcale nie jest szczyt i od tamtej pory z każdym kolejnym sezonem jedzie coraz lepiej.

- 44-letni Rune Holta już kilka razy był wysyłany na emeryturę, a w tym sezonie jedzie jeden z lepszych sezonów w karierze.

- 37-letni Rafał Okoniewski przez całą swoją karierę wyprzedzał na dystansie prawdopodobnie z sześć razy, a w tym sezonie robi to właściwie regularnie.

Pamiętam jak dokładnie ćwierć wieku temu świętej pamięci legendarny spiker Krzysztof Hołyński pytał 35.letniego Andrzeja Huszczę kiedy wybiera się na emeryturę. Dzisiaj 35.letniego Jarosława Hampela pytamy kiedy wraca do Grand Prix.

Teraz czas na fundamentalne pytanie: Dlaczego jest tak, że na żużlu można tak długo ścigać się na tak wysokim poziomie?

- Po pierwsze człowiek, jako gatunek, w ostatnich latach zyskał większą świadomość siebie, swojej cielesności i możliwości, zorientował się, że 40-latek nie musi wyglądać jak inżynier Karwowski w słynnym serialu. W związku z tym zaczęliśmy dbać o siebie, zdrowo jeść, ćwiczyć, a co za tym idzie przedłużać młodość.

- Po drugie okazuje się, że na żużlu gibkość, elastyczność i młodzieńczy wigor nie są tak ważne jak doświadczenie, dojrzałość, sportowa mądrość i pozytywne cwaniactwo wynikające z lat spędzonych na torze.

-Po trzecie moc żużlowych staruszków wynika z tego, że sprzęt w tym sporcie odgrywa jeszcze większą rolę niż nam się wydawało, zwłaszcza na długaśnych, betonowych torach w Polsce.

To, że na żużlu można jeździć tak długo jest i dobre i złe. Dobre, bo trzymający formę zawodnicy mogą zwyczajnie dłużej cieszyć jazdą siebie i nas. A złe jest dlatego, że ci dojrzali, chcąc nie chcąc, blokują miejsce młodszym. Oczywiście jeżeli junior jest piekielnie zdolny to nikt go nie wyhamuje, ale jeżeli jest ciut mniej zdolny i dodatkowo nie ma pieniędzy na sprzętowe inwestycje, to ze starszymi ma kłopot.

Od lat martwimy się, że na świecie brakuje juniorów i bez zastanowienia wskazujemy, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest zaniechanie szkolenia w wielu krajach. To jest rzecz jasna prawda, ale jest tak również dlatego, że Ci starsi zawodnicy śmigają jeszcze długo po czterdziestce i młodsi nie mają z nimi większych szans choćby ze względu na zbyt duże różnice w sprzęcie. Starsi przez lata zarobili tyle, że nowe silniki mogą kupować co tydzień, młodsi takiego komfortu nie mają i często w starciu z taką rzeczywistością giną.

Słowem stary człowiek i może, a młody orze jak może.