Żużlowy świat obiegła właśnie informacja, że od sezonu 2019 telewizja będzie pokazywała wszystkie mecze Ekstraligi. Przy czym przez „wszystkie” należy rozumieć naprawdę WSZYSTKIE. Precyzyjnie rzecz ujmując  zrobią to dwie telewizje: dotychczasowy nadawca NC+ i szalejąca od niedawna na speedwayowym rynku Eleven Sports. Obie stacje wiedzą jak pokazywać żużel, więc o jakość transmisji możemy być spokojni. Na żużlowym podwórku zapanowała euforia, przy akompaniamencie strzelających korków od szampana pojawiają się spontaniczne gratulacje, a od radosnych okrzyków zrobiło się tak głośno, że nawet nie słychać charakterystycznego kapania. Ale przecież jasne jest, że kapie, tylko na razie nie słychać. Będzie słychać jak się uciszy, bo przecież jak jest cicho, to deszcz słychać.

W planach pokazania wszystkich meczów Ekstraligi kaprysy pogody albo nie zostały wzięte pod uwagę, albo zostały, ale jeszcze nie zdradzono nam w jaki sposób aura zostanie pokonana. W każdym razie deszczu o zdanie nikt nie pytał, więc musiałem ja. Kiedyś na tym blogu przeprowadziłem wywiad z tłumikiem ( tutaj ) więc nie ma chyba niczego nadzwyczajnego w tym, że dzisiaj rozmawiam z deszczem. Zapraszam:

images_wielokrotnego_uzytku_deszcz_1

Słyszał pan o najnowszych planach Ekstraligi?

Proszę nie sugerować jakiej jestem płci.

Czy było przez Ciebie słyszane jakie Ekstraliga ma plany od sezonu 2019?

Chodzi o to, że chcą pokazać wszystkie mecze?  Pusty śmiech mnie ogarnął jak to usłyszałam.

Mocne.

Przecież wystarczy, że ja troszkę pokapię i oni już mecze odwołują. A tendencja odwoływania spotkań, kiedy jest mokro, z roku na rok się nasila. Chodzi mi o to, że z każdym kolejnym sezonem coraz mniejsza ilość wody wystarcza do przełożenia meczu. Teraz już jest tak, że naprawdę nie bardzo muszę się wysilać, żeby Wam ten żużel zabrać. A za 2 lata to pewnie lekko splunę i już będziecie w panice szukać innego terminu ( pusty, chlupiący rechot ).

Czyli pani zdaniem nie ma szans na to, żeby za 2 lata pokazać wszystkie mecze w telewizji?

Jest szansa pod warunkiem, że telewizje będą gotowe transmitować mecz w każdym terminie, w każdy dzień tygodnia, co przecież nie jest takie łatwe, bo ramówki są wypchane dość szczelnie.

A inne rozwiązania?

Być może do 2019 roku władze ligi ogarną temat tych plandek przykrywających tor i nie będę w stanie zrobić im zbyt wielkiej krzywdy, albo pójdą w ślady Witolda Skrzydlewskiego.

To znaczy?

To znaczy, że pomyślą o zadaszeniu torów, ale w ciągu 2 lat to się raczej nie uda. A Witek, to muszę panu powiedzieć, panie redaktorze, jest mądry facet. On pracuje w takiej branży, w której wiadomo, że są na świecie rzeczy nieuniknione, takie jak śmierć, podatki i deszcz od czasu do czasu. Mając taką wiedzę on o ten dach nad nowym stadionem w Łodzi będzie walczył do ostatniej kropli krwi i mnie się wydaje, że go wywalczy. I ja mu wtedy krzywdy nie zrobię, z resztą nie mam ochoty, bo to fajny chłop jest.

Dobra, a jak nie plandeki, nie zadaszenia i telewizyjnie „NIE” dla meczów w innych terminach, to co?

To wszystkich spotkań nie pokażą, chyba, że zaczną stosować wariant szwedzko – angielski, czyli akceptować określoną ilość moich wypocin i jechać nawet po mocno wilgotnym. Widział pan mecz w Vetlandzie w miniony wtorek?

Jasne.

No to wie pan pewnie, że mecz tam był całkiem niezły mimo że podczas pierwszego wyścigu jeszcze woda na torze stała. A muszę panu powiedzieć, że na chwilę przed spotkaniem ja tam lałam jak z cebra.

A co to jest cebr?

Takie drewniane wiadro.

Rozumiem. To z czego to wynika, że tam mogą jechać po mokrym, a u nas nie?

Z wielu czynników, a na pewno z uwarunkowań historycznych, bo w Brytanii i Skandynawii ja się pocę najbardziej i zalewam ich tam regularnie od tysięcy lat. Na nich to już przestało robić wrażenie. Ja powiem panu uczciwie, że prysznic najchętniej biorę w Manchesterze, albo w Eskilstunie i oni po prostu z moją obfitą wylewnością nauczyli się żyć. A kiedyś, kiedy na świecie nie było jeszcze Grega Hancocka, to była taka sytuacja, że ja miotałam wszelkimi wodami, gradem straszliwym, a wikingowie na ten moment nawet nie przestali gwałcić i rabować. Trochę mnie to nawet frustruje, że tak bezczelnie mnie ignorują.

Ale uwarunkowania historyczne to chyba nie jedyny powód.

Kolejnym jest to, że oni tam na północy nie zakładają odgórnie, że tor musi być równy, twardy i bez najmniejszych dziurek. Takie to mają tam lotniska, a tory to mają różne i rzadko na nie narzekają.

Fajnie, rozumiem, ale tak się pani ekscytuje tą angielsko – szwedzką tolerancją dla deszczu, ale przecież ich ligi stoją niżej niż Ekstraliga.

Ale przecież ja nie mówię, że ich sposób na żużel jest lepszy, tłumaczę panu tylko dlaczego ja im tak bardzo nie przeszkadzam, jak Wam. Poza tym poziom na jakim jest speedway w poszczególnych krajach w naprawdę niewielkim stopniu zależy od tego jaki jest stosunek tych państw do mojej skromnej wodnistości. Moim zdaniem Ekstraliga uciekła Elitserien i Premiership nie ze względu na podejście do opadów, ale przez szereg zaniedbań, których się Anglicy i Szwedzi dopuścili.

Wszystko jasne, ale musi pani przyznać, że w tym roku z opadami w żużlowych miastach to pani przesadziła. Tyle tych meczów z pani powodu odwołali, że nie wiadomo, kiedy to nadrobić.

Bez jaj, padam sobie bez większego szału, tylko oni są zbyt delikatni.

Powinni zastosować taktykę Władimira Putina, który przy okazji świąt narodowych w Rosji rozpędza chmury samolotami, żeby mu żadna kropelka spektakularnej parady nie zakłóciła.

A to już jest akurat skrajnie niehumanitarne i dziwię się, że pan, panie redaktorze, takie metody popiera. Wstyd. Napadam panu za to na imprezie grillowej.

Niemożliwe.

Niemożliwe to jest otworzyć parasol w dupie. Hahahaha, przepraszam, ale bardzo lubię żarty o parasolach.

Super, ale na koniec muszę jeszcze zapytać dlaczego właściwie pani jest panią, a nie panem?

Bo jak napadam to ziemia jest mokra, a nie mokry.

Bez sensu, dziękuję za rozmowę.

Dziękuję i przy okazji pozdrawiam ciężką szprycę.