Jesteśmy teraz w takim bezpłciowym momencie roku, w którym trudno jednoznacznie stwierdzić, czy sezon żużlowy już się rozpoczął, czy może jeszcze nie. Teoretycznie już zaczęli, bo przecież jeżdżą, z drugiej strony trudno się tymi jazdami emocjonować, więc raczej jeszcze nie ruszyli. Po dłuższej chwili namysłu i detalicznej analizie zyskałem jednak przekonanie, że tak, że sezon możemy uznać za otwarty. Poniżej prezentuję listę 7 dowodów na to, że żużlowa przerwa już się skończyła i że już naprawdę mamy sezon:

1.Sezon się rozpoczął, bo część żużlowców zaliczyła już przynajmniej ze sto okrążeń, a ta liczba dobitnie świadczy o tym, że serio wystartowali. Ci rozjeżdżeni to głównie zawodnicy Unii Leszno, którzy treningi na swoim torze zaczęli już kilkanaście dni temu i mocne tempo utrzymują. Już pojawiły się komentarze, że jeżeli leszczynianie w takim rytmie pozostaną do rozpoczęcia rozgrywek Ekstraligi, czyli do połowy kwietnia, to gdzieś tak przy drugiej kolejce wystąpią u nich pierwsze symptomy zmęczenia sezonem.

2. Sezon się rozpoczął, bo wystartowały rozgrywki ligowe we Francji. Co ciekawe liga we Francji ruszyła dokładnie w tym samym momencie, w którym większość kibiców w Polsce dowiedziała się, że we Francji jest liga. Największą gwiazdą tamtejszych rozgrywek jest Adam Ellis, co doskonale oddaje ich siłę.

3.Sezon się rozpoczął, bo odbył się już charytatywny turniej Ben Fund Bonanza, który tradycyjnie otwiera żużlowy rok na wyspach. Imprezę wygrał Richard Lawson, a drugie miejsce zajął Chris Harris. Skoro takie nazwisko ( Harris, a nie Lawson ) pojawia się na podium oficjalnych zawodów, to wiedz, że żarty się skończyły i już ścigamy się na poważnie.

Drżyj Togliatti

Drżyj Togliatti

4.Sezon się rozpoczął, bo wspomniany wyżej Bomber Harris zajął oficjalne stanowisko w sprawie turnieju Grand Prix Challenge, który w tym roku odbędzie się w odległym Togliatti. Facet, który w Challengach rozstawia po kątach największych wyjadaczy szlaki i który przez całą karierę pracuje na to, żeby GP Challenege nosiło jego imię, zdradził, że znowu pragnie tę imprezę zdominować. Przepytywany przez serwis Speedway Grand Prix Bomber powiedział, że dla niego celem numer 1 na ten sezon jest powrót do rywalizacji o Indywidualne Mistrzostwo Świata. Harris mówi, że już teraz szykuje się do podróży do Rosji i to z pewnością jest kiepska informacja dla pozostałych zawodników, którzy się tam wybiorą, bo zamiast o trzy miejsca premiowane awansem do elity powalczą o dwa.

5.Sezon się rozpoczął, bo kibice już kupują bilety na pierwsze poważne zawody w tym roku, czyli turniej Speedway Best Pairs w Toruniu. Impreza odbędzie się 25 marca, a jednym z faworytów jest ekipa Monster Energy złożona z Grega Hancocka, Chrisa Holdera i Pawła Przedpełskiego. To zawody szczególnie miłe sercu Hancocka, bo wreszcie będzie mógł jawnie pomagać Holderowi i nikt nie będzie miał o to pretensji.

6. Sezon się rozpoczął, bo już mamy zalew informacji o zadłużeniach klubów względem zawodników. W Polsce prym w tym zakresie wiedzie Wanda Kraków, a w Szwecji Indianerna Kumla. Indianie swoim żużlowcom przestali płacić już w minionym sezonie, a teraz proponują im ugodę – chcą przelać każdemu 25% należności. Zawodnicy traktują tę ofertę w kategoriach żartu, a kibice przytomnie konstatują, że przecież w Kumli jest największe w Szwecji więzienie i to tam autorzy tych dowcipów powinni kontynuować swoje kolorowe kariery.

7. Sezon się rozpoczął, bo z ust kilku żużlowców padło już sakramentalne „Wszystko zweryfikuje tor”. Każdy szanujący się żużlowiec w każdym wywiadzie przynajmniej raz musi powiedzieć, że wszystko zweryfikuje tor. Kilku w tym roku już to powiedziało, a to bezsprzecznie oznacza, że sezon się rozpoczął. Jak się skończy? Trudno powiedzieć, wszystko zweryfikuje tor.