Tomasz Gollob przeżywa właśnie najgorszy rok od momentu, w którym po raz pierwszy wsiadł na motocykl żużlowy, a precyzyjnie rzecz ujmując od 1992 roku kiedy po raz pierwszy zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Polski. O trofea w ligach zagranicznych się Tomasz nie bije, bo w nich nie startuje, o Indywidualne Mistrzostwo Świata nie walczy, bo z Grand Prix zrezygnował, medalu Drużynowych Mistrzostw Świata nie ma, bo do kadry nie dostał powołania, na podium Drużynowych Mistrzostw Polski najprawdopodobniej nie wjedzie, bo jego Unibax Toruń raczej do fazy play – off nie awansuje, czemu Gollob się niestety przysłużył. Uratuje Tomasz sezon tylko jeżeli zdobędzie medal Indywidualnych Mistrzostw Europy.

Tomasz Gollob nadal ma szanse na medal Mistrzostw Europy

Tomasz Gollob nadal ma szanse na medal Mistrzostw Europy

SEC jest już na półmetku, w klasyfikacji generalnej cyklu nasz wszechżużlowiec zajmuje 11 miejsce. W pierwszym turnieju w Niemczech wypadł dobrze, o drugim w Rosji dobrze byłoby zapomnieć. Przed nim trzecia – przedostatnia odsłona cyklu – w sobotę w duńskim Holsted. Marzenia o sukcesie w mistrzostwach starego kontynentu przedłuży Gollob tylko pod warunkiem, że w Danii dojedzie do finału. Są pewne przesłanki, które pozwalają stwierdzić, że to jest scenariusz całkiem realny.

Kibice Tomasza entuzjazm związany z jego startem w Holsted opierają na ostatnim występie Golloba w meczu ligowym w Tarnowie, gdzie zdobył 13 punktów i był liderem Unibaxu. Piewcy talentu „Chudego” odtrąbili przy tej okazji powrót starego, dobrego Golloba, ale pozwolę sobie zauważyć, że Ci się delikatnie zagollobowali zagalopowali. Tomasz, z dawnych czasów w Tarnowie miał tylko skuteczność, dawny styl nie wrócił. Nadal jechał Gollob asekuracyjnie, bez zęba, z dużym szacunkiem dla własnych kości. Punktował, bo tor był twardy, gładki, bez niespodzianek, czyli taki, jakie Tomasz lubi. Potrafił do takiej nawierzchni dopasować ustawienia motocykla i dlatego jechał z przodu. To za mało, żeby ogłosić metamorfozę mistrza, ale wystarczająco dużo, żeby dostrzec światełko w tunelu, bo niedawno nawet z regulacjami sprzętu miał Gollob ogromny problem.

W Holsted Tomasz musi zaryzykować, być jak Zygmunt Hajzer z lat 90 – pójść na całość, bo tylko tak może nawiązać walkę z gospodarzami. Duńczycy będą zdecydowanymi faworytami 3 rundy SEC. Przewodzący klasyfikacji generalnej po 2 turniejach – Nicki Pedersen, nakręcony zwycięstwem w Drużynowym Pucharze Świata, już dzisiaj przymierza się do korony króla starego kontynentu, a na tylnym kole „Powera” siedzi jego rodak Peter Kildemand i to oni powinni rozdawać karty w sobotę. Duńczycy z podejmowaniem ryzyka i szarżami na granicy szaleństwa nie mają problemów, przystępują do nich ochoczo i to jest ich główna przewaga nad Gollobem. Jeżeli Tomasz chce im zagrać na nosie, manetkę gazu w Holsted musi odkręcać do oporu. Inaczej sezon 2014 zapamięta jako najuboższy w karierze. Transmisja z Holsted w sobotę o 15.00 w Eurosporcie.